„Na tropie Vermeera”, Agnieszka Ptak


Pisanie o książce, jaką właśnie ukończyłam czytać, zazwyczaj rozpoczynam od umieszczenia krótkiego cytatu. Są to głównie fragmenty, które mnie zachwyciły, skłoniły do głębszych przemyśleń, lub po prostu w bardzo skondensowanej formie odnoszące się do fabuły powieści.

Pozwolę sobie tym razem, tego nie uczynić, ale w zamian opowiedzieć kilka słów o Vermeerze. Znajomość sylwetki tego malarza może ułatwić w znacznym stopniu przyswojenie fabuły. A ja też od razu dodam, iż jako miłośniczka sztuki i historii sztuki z książką wiązałam wielkie nadzieje.

Johannes Vermeer był holenderskim malarzem epoki baroku, uważanym za jednego z najwybitniejszych artystów tego okresu. Urodził się w 1632 roku w Delft w Holandii i zmarł w 1675 roku w tym samym mieście. Choć jego życie było krótkie i niewiele jest informacji na temat jego działalności artystycznej, Vermeer pozostawił po sobie niezwykle wartościowe dzieła, które do dziś zachwycają swoją precyzją i wyjątkową wrażliwością na światło.

Vermeer jest znany z doskonałego opanowania techniki chiaroscuro, czyli kontrastu między światłem a cieniem. Jego obrazy są pełne subtelnych odcieni światła, co nadaje im niemal iluzoryczny charakter.  Niektórzy badacze sugerują, że Vermeer mógł korzystać z prymitywnej kamery obscury do pomiaru proporcji i kompozycji w swoich obrazach. Ta teoria wyjaśnia niezwykłą precyzję jego prac.

Artysta malował stosunkowo niewiele obrazów w porównaniu do innych mistrzów swojego czasu. Przypisuje mu się około 35 prac, co sprawia, że ​​są one szczególnie cenne i poszukiwane.

Wiele obrazów Vermeera przedstawia sceny z życia codziennego ludzi, takie jak kobiety czytające listy, mężczyźni studiujący mapy, czy kobiety sprzątające. Te zwykłe tematy nabierają wyjątkowego uroku dzięki jego umiejętnościom malarskim.

Pomimo swojej talentu, Vermeer nie zdobył wielkiej sławy za życia i nie otrzymywał zamówień od znanych patronów. Jego prace pozostawały w miarę niezauważone aż do XIX wieku, kiedy to zostały ponownie odkryte i docenione przez krytyków sztuki.

Jednym z najbardziej znanych dzieł Vermeera jest obraz „Dziewczyna z perłą” (Girl with a Pearl Earring), który stał się ikoną sztuki. To portret młodej kobiety z enigmatycznym wyrazem twarzy, noszącej perłowy kolczyk w uchu. Obraz ten fascynuje widzów i jest często porównywany do słynnego obrazu Mona Lisa. W książce autorka skupia się jednak na innym, również bardzo znanym obrazie Vermeera pt. „Alegoria malarstwa”.

 

Słów kilka o fabule książki.

Czas trwania powieści, to współczesność, aczkolwiek z retrospekcjami sięgającymi czasów II wojny światowej. Akcja rozpoczyna się w pracowni malarskiej utalentowanego fałszerza dzieł, Jacoba Wolfa (Żyd z pochodzenia), który otrzymuje zlecenie  wykonania kopii obrazu olejnego pt. „Alegoria malarstwa” Vermeera. Zleceniodawcą jest wysoko postawiony oficer SS. Następstwem zawarcia transakcji i wykonania zadania, jest śmierć Wolfa i tajemnica wykonanych obrazów, gdyż fałszerz rzekomo wykonał więcej, niż jedną zleconą kopię…. Ile ich było faktycznie? Gdzie zatem jest oryginał? Tę oto zagadkę próbują rozwikłać bohaterowie książki. 

Wykreowani bohaterowie są realistyczni oraz przekonywujący, aczkolwiek troszkę niedostępni emocjonalnie. Powiedziałabym, iż głównie działają, niż odsłaniają kulisy swego życia wewnętrznego. Na potrzebę jednak tego gatunku literackiego, jest to zupełnie wystarczające.

Akcja jest dynamiczna, pełna napięć i zgrabnie zawiązujących się wątków. Opisy miejsc akcji były dla mnie czasem powierzchowne, a czasem oddane w sposób bardzo adekwatny. Czułam klimat poszczególnych miejsc: podziemia zamku czy scenerię odziedziczonego domu z rosnącą wokół lawendą.

Poziom wiedzy autorki na temat historii sztuki, rynku sztuki, wykreowane sylwetki kolekcjonerów dzieł – wszystko na najwyższym poziomie! Książka przeładowana jest rozmaitymi nazwami np. muzeów, ulic, gmachów uczelni oraz instytucji. Autorka zaprezentowała niebywały poziom wiedzy, i miałam poczucie, że tło do wydarzeń, zostało przygotowane w sposób wybitnie skrupulatny. 

Pomysł na zagadkę, również jak najbardziej wzbudził moją ciekawość i czytając byłam mocno zaintrygowana. Natomiast, mam dużo zastrzeżeń co do sposobu narracji i pragnę tutaj podzielić się moimi wrażeniami, które w dużym uproszczeniu muszę nazwać – mieszanymi…. Przede wszystkim – to było bardzo dziwne czytanie. Z jednej strony irytujące, a z drugiej wciągające.

Zacznę może od tego, jakie zabiegi narracyjne były dla mnie najbardziej niepokojące i powiedziałabym wręcz – nieprofesjonalne.  Było to przede wszystkim bezpośrednie zwracanie się do czytelnika oraz wtajemniczanie go w kulisy prowadzenia fabuły.  Pozwolę sobie zacytować:

„Teraz nastąpi nieoczekiwany zwrot akcji. Autor zmartwi jednak Czytelnika. Teraz nic się jeszcze nie wyjaśni. Zwrotu akcji na razie nie będzie, to nie takie proste. Zakończenie musi przecież zaskakiwać….. Jednym słowem, dopiero teraz zaczynają się schody…. Jedno jest pewne: już za kilka stron wyobraźnia autora sięgnie zenitu.”

Stosowanie tego typu wyjaśnień, albo opisywanie tego, co zaraz zrobi Autor, że np. przyspieszy akcję książki, pominie jakiś opis (bo w sumie, jak przyznaje – to jest on nieważny i nie wniesie niczego nowego), było dla mnie kompletnie nie na miejscu…

Jakże niewdzięcznie czytało się takie fragmenty… 

I te aluzje, że można bez skrępowania pominąć czytanie eseji i informacja, na którą stronę trzeba się „przenieść”, gdyby Czytelnik zdecydował się je pominąć… Ojej…  Nie rozumiem nikogo, komu mogłoby się coś takiego podobać….

Dla pisarza, który w ten sposób prowadzi narrację i zakończenie musiało być nietypowe. Nie było bowiem jednego zakończenia, ale wręcz trzy domniemane zakończenia: realne, nierealne, faktyczne (prawdopodobne?). I znowu nie rozumiem… czemu to miało służyć… Co autorka chciała osiągnąć stosując alternatywne zakończenia książki?

Czułam się mocno rozkojarzona…ponieważ czytając książkę – nie chcę znać procesu jej tworzenia.

Chcę się nią zachwycać! Zapomnieć, że istnieje cokolwiek innego poza nią. 

Fabuła powieści była interesująca i chciałam się cieszyć zawiązaną intrygą, tylko jakby cały czas mi coś przeszkadzało…

 


Dodaj komentarz

tak sobie czytam
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.