„Kairos”, Jenny Erpenbeck


 

„Na początku grudnia Hans zostaje zwolniony, jak pozostałych 13 tysięcy pracowników radia i telewizji, które przestało istnieć. A ponieważ korytarze berlińskiego Urzędu Pracy są za ciasne dla 3 tysięcy ludzi, którzy tracą pracę w samych stołecznych instytucjach, więc urząd przez trzy dni daje gościnne występy w wielkiej Sali studia nagraniowego w budynku wschodnioberlińskiego radia. Ustawiono w niej stoły – alfabet w czworoboku. Hans od razu pierwszego dnia przepycha się przez ludzkie mrowie do stołu, na którym widnieje pierwsza litera jego nazwiska, w. W osobnym postępowaniu, jeszcze przed końcem roku, podjęta zostanie decyzja o ewentualnym powtórnym zatrudnieniu. Dopiero po całkowitym unicestwieniu może nastąpić zmartwychwstanie, przypomina się Hansowi zdanie, które Katharina wygłosiła na samym początku ich związku, i wtedy to zabrzmiało metaforycznie (…)”

                                                                       Fragment książki „Kairos” J. Erpenberg

 

           Powieść „Kairos” otwiera prolog. W nim –  historia Jego miłości zebrana w dwóch kartonach. Gdy odszedł, nie było co zrobić z tym, co po nim pozostało. Pudła zostały przyniesione przez zapłakaną kobietę, gdy Jej nie było w domu. Nieproszone – zawadzają tylko. Ona długo nie chce przejrzeć ich zawartości. „Prawdę mówiąc, to jedno wielkie gruzowisko. Najstarsze zapiski pochodzą z roku 1986, najnowsze z dziewięćdziesiątego drugiego. (…) listy i kopie listów, notatki, listy zakupów, kalendarze, zdjęcia i negatywy, pocztówki, kolaże, gdzieniegdzie artykuł z gazety. Kostka cukru z Cafe Kranzler kruszy się jej w palcach. Sprasowane liście wypadają spomiędzy stron, zdjęcia legitymacyjne przypięte spinaczami do kartek, w pudełku po zapałkach kosmyk włosów.”

Ona – ma swoje dokumenty. Leżą uporządkowane w walizce: „z listami, przebitkami listów i pamiątkami, większość to „towary płaskie”, jak to się określa w języku archiwów. Ma swoje dzienniki i kalendarze (…)

Dawno temu papiery, te z jego kartonów i te z jej walizki, prowadziły ze sobą dialog. A teraz prowadzą dialog z czasem. W takiej walizce, w takim kartonie leżą obojętnie leżą obok siebie koniec, początek i środek, w kurzu dziesięcioleci leży razem to, co było pisane ku zmyleniu, a także to, co miało być prawdą, to, co przemilczane, i to, co opisane, leży to wszystko, czy tego chce, czy nie, ciasno przemieszane, leży obok siebie to, co sobie przeczy, w jednej kopercie leżą razem zamilkły gniew i zamilkła miłość, w jednej i tej samej teczce rzeczy zapomniane, równie pożółkłe i pomięte jak to, co człowiek sobie jeszcze, mrocznie albo i jasno, przypomina.”

W prologu pojawia się także tytuł. Zagadka. Kairos. „To postać z mitologii greckiej — uosobienie właściwego momentu”, szczęśliwej chwili, „którą trzeba uchwycić, zanim przeminie”.

Grecy przedstawiali Kairosa jako młodzieńca z kępką włosów nad czołem i łysą potylicą. Symbolika była jasna: chwytasz go, gdy nadbiega (za kępkę włosów), bo gdy cię minie, nie sposób go już złapać, bo z tyłu głowy jest łysy — czyli moment przepadł.”

W kontekście powieści Jenny Erpenbeck „Kairos”, tytuł odnosi się właśnie do takiego krótkiego, decydującego momentu w życiu bohaterów — chwili spotkania, która nadaje sens ich dalszym losom. Tym szczęśliwym momentem w życiu Kathariny i Hansa jest spotkanie w autobusie. Życie, które dotychczas wiedli osobno, znajduje wspólny mianownik – wzajemną fascynację. Linie życia 19-letniej Kathariny i starszego o ponad trzy dekady Hansa przecinają się na mapie ich losów. Jest rok 1986 a oni mieszkają na terytorium Berlina Wschodniego. Ona jest studentką, On pisarzem oraz redaktorem w stacji radiowej. Ona dopiero zaczyna życie. Jego już dawno temu wpisało się w rutynę małżeńskiej egzystencji i przelotne romanse.

W fabule książki splatają się fascynacja, pożądanie oraz miłość, która ogarnia ich bez reszty. Z czasem jednak wkrada się zdrada, ból, tęsknota. To co miało być spełnieniem, staje się powolnym rozpadem relacji. Miłość Kathariny i Hansa nie kończy się nagle. Wygasa powoli jak świeca, która prędzej czy później musi przestać przynosić światło. Dogasa tak samo, jak pewien porządek świata, w który wierzyli, a który musi się skończyć.

Momentem rozpadu jest nie tylko rozpad więzi pomiędzy dwojgiem bohaterów, ale także rozpad dotychczasowej rzeczywistości powojennych Niemiec. Kraj podzielony przez 28 lat przygotowuje się do zjednoczenia. Berlin Wschodni i Zachodni chce krzyczeć „Jesteśmy jednym narodem!”. Zjednoczenie to nie następuje harmonijnie, a jest załamaniem się systemu, który dotychczas funkcjonował. Wraz z nadejściem unii walutowej, utraty pracy, likwidacji sklepów i dezorganizacji w systemie administracyjnym kraju – zagubiony czuje się każdy. Potęguje to tylko stany, w jakich znajdują się Katherina i Hans zaostrzając ich relacje do maksimum wyniszczającego ich percepcję – siebie oraz postępujących gwałtem przemian kraju. Związek, który funkcjonował na bazie fascynacji erotycznej pełnej wzajemnego zrozumienia i chęci oddania się staje się toksyczny. Pełen jest bólu, upokorzenia, przewagi i kontroli. Różnica wieku pomiędzy kochankami aż nazbyt jasno mówi o przewadze sił. Jest atutem dla Hansa, który narzuca podporządkowanie się wymagając bezwzględnej szczerości, obnażenia i spełniania fantazji nie tylko seksulanych, ale także o życiu ze sobą. Zdrada, jakiej dopuściła się Katherina uruchomiła w mężczyźnie przemoc, chęć kontroli i władzę nad druga osobą. 

W epilogu – Galileusz. Człowiek szukający prawdy. Kairos przeminął. Pozostaje tylko pamięć i próba zrozumienia.

Powieść „Kairos” to opowieść o relacji między prywatnym doświadczeniem dwojga ludzi a dziejowym kontekstem – przemian w NRD i RNF przed upadkiem Muru Berlińskiego. Powieść jest pełna napięć. W życiu prywatnym. W systemie politycznym. Wszystko jest w powieści napięciem. Krzywda jakiej doświadcza Katharina. Utrata kochanka, jego miłości.

Jest to także powieść pełna ważnych cytatów, sztuki, muzyki w naprawdę imponujący sposób przedstawionych. Sztuka –  muzyka, koncerty fortepianowe, literatura i poezja, kierunki w sztuce wtórują ich miłości.

Jedna z lepszych książek, jakie w tym roku czytałam. Od początku do końca napisana w sposób niezwykle przemyślany i harmonijny. Godna polecenia to naprawdę zbyt prosto napisane.


Dodaj komentarz

tak sobie czytam
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.