
Cześć. Na imię mam Ania. Jeśli jesteś tutaj ze mną, to znaczy, że kochasz książki i pasjonujesz się literaturą. Może już na początku wytłumaczę ci, że nie jestem grafikiem komputerowym (mogłabym opowiedzieć o sobie naprawdę sporo, ale akurat nie to….). Dlatego też ta strona jest bardzo oszczędna w wyrazie. Mam nadzieję, że prostota tej witryny nie przeszkodzi ci w zapoznaniu się z jej treścią, bo długo szukałam takiej przestrzeni, gdzie będę mogła popłynąć z własnym tekstem na fali literackich emocji i wzruszeń. Jest tak bowiem, że niejednokrotnie odczuwam taką wewnętrzną potrzebę podzielenia się swoimi wrażeniami po przeczytaniu jakiejś interesującej lektury. Nie znajduję innego miejsca dedykowanego realizacji takiej zachcianki, albo może te, które do tej pory mi do tego służyły, przestały po prostu wystarczać. Bądź tutaj ze mną na chwilkę, przeczytaj dowolny wpis, lub zaglądaj od czasu do czasu. Na samym dole tej strony jest zakładka „Kilka słów o autorce”. Możesz tam kliknąć i wtedy się zobaczymy i przeczytasz troszkę więcej o mnie i o tym jak znajduję „swoje książki” (czasem to one mnie znajdują….)
„Misją Miracle Morning jest przede wszystkim wskrzeszenie tego doświadczenia: budzenia się rano ze świeżym zapasem energii i uczuciem radosnego oczekiwania oraz powtarzanie go każdego dnia przez resztę życia. Chodzi o to, żeby wstawać z łóżka, mając cel – nie dlatego, że musisz, ale dlatego, że naprawdę chcesz. Każdego dnia poświęcasz swój czas, aby stać się kimś,…
(…) To chyba pierwszy obraz, który naprawdę pokochałam – opowiada mama. – Nigdy nie uwierzysz, ale znalazłam go w albumie, który w dzieciństwie wypożyczyłam z biblioteki. Siadałam na podłodze przy łóżku i wpatrywałam się w ten obraz godzinami, bez reszty zafascynowana: w tego maluszka! I wiesz, to niesamowite, ile można się dowiedzieć o obrazie,…
„– No ale jeśli nie przyjechałaś na ślub, to po co? – Głos panny młodej jest teraz dużo niższy, jakby w końcu pojawił się ten prawdziwy. Bo w prywatnej przestrzeni z kimś, kto nie przyjechał na ślub, panna młoda nie musi być panną młodą. Może mówić, jak chce. Tak jak Phoebe. Phoebe nie jest Wysokim Koczkiem ani Poduszką…
… „Dziewczyny szybko przyznały się do winy, ale ich opowieści brzmiały chaotycznie. Nie było wątpliwości, że są winne, ale kto, co, dlaczego i jak – to już okazało się skomplikowane. Dziewczyny A, B i C podawały infantylne powody, wymówki i dziwaczne, mistyczne usprawiedliwienia dla swoich działań (podczas gdy zdezorientowana i zrozpaczona Dziewczyna D błagała o wypuszczenie jej do domu). W różnoraki…
„– Obcięłaś włosy – zauważyła matka. – Bardziej się kręcą. – To zasługa wilgoci. – Z długimi było ci lepiej. Teraz wyglądasz na przygaszoną. Długie włosy dodają życia. – Mnie się podoba. – Ja tylko spełniam swój obowiązek, żeby ci powiedzieć – oznajmiła i wzruszyła ramionami. – Jeśli własna matka ci pewnych rzeczy nie powie… – Jesteś szczera, to ci przyznam. – Gorzej być cyniczką, dziecko.…
„Kamień na kamieniu Na kamieniu kamień A na tym kamieniu Jeszcze jeden kamień” (z pieśni ludowej) „(…) W szkołach, owszem, można się nauczyć tabliczki mnożenia, też potrzebna, jak to mówią, ale nie życia. Można łeb se napchać tym i tamtym i prawie wszystko umieć, a nie…
„Czemu się wymykasz? Czemu mnie porzuciłeś?” „Wystygłem, przykro mi. Myślałem, że wystarczy lubić kogoś, kto cię szaleńczo kocha. Cóż, nie wystarczyło”. „Czego jeszcze ode mnie chcesz? Co zrobiłam źle?” „Niczego nie robisz źle. Niczego od ciebie nie chcę. Jesteś podręcznikowo idealna. Na własną zgubę. Masz serce na dłoni. Wiem, że marzyła ci się wspólna…
„ŻYCIE JEST JAK TENIS TEN, KTO NAJLEPIEJ SERWUJE, ZAZWYCZAJ WYGRYWA”. Stało się. Przeczytałam. I bezmiar mojego zadowolenia z siebie – jest po prostu niespotykany ponieważ mocno się obawiałam, że utknę gdzieś na początku książki i nie dam rady ruszyć dalej, że od nadmiaru stron, wątków i postaci mózg mi się rozjedzie…. A tymczasem poszło jak…
– Znasz tę piosenkę: „Jeśli złapie człek takiego, co buszuje w zbożu”? Chciałbym…– Jeśli spotka człek takiego, co buszuje w zbożu”! – poprawiła mnie Pheobe. – To wiersz. Roberta Burnsa.– Wiem, że to wiersz Roberta Burnsa.Miała rację, smarkata. Rzeczywiście tak to leci: „Jeśli spotka człek takiego, co buszuje w zbożu”. Nie wiedziałem tego wtedy.–…
„Książki dały mi różne rzeczy…. Dzięki nim czułam się mniej samotna”. Moje pierwsze tegoroczne rozczarowanie… I to porażające. Oby tylko nie wyznaczyło kierunku dla większości pozycji, po które zamierzam wkrótce sięgnąć… Absolutnie nie czuję się uwiedziona tą opowieścią. Dlaczego? Ja po prostu nie wierzę w żadne melodramatyczne historie matek i córek. Tylko…
…
Książka „Archiwum zagubionych dzieci” (oryginalny tytuł: „Lost Children Archive”) autorstwa Valerii Luiselli to powieść, która opowiada historię rodziny podróżującej przez Stany Zjednoczone w celu dokumentowania historii zagubionych dzieci na granicy USA i Meksyku. Książka łączy w sobie elementy literatury podróżniczej, eseju, i narracji rodzinnej, by stworzyć opowieść o migracji, tożsamości i współczesnych problemach…
Dumnie wspierane przez WordPress