Kategoria: Bez kategorii

  • „Obiekty głębokiego nieba”, Jakub Małecki

      „Opierał głowę o szybę, a pszczoła, którą połknął w dzieciństwie, krążyła w nim, głośniejsza niż zwykle. Wnętrze taksówki pachniało cytrynowym odświeżaczem i kawą. Na szorstkiej powierzchni kanapy poszukał palców Igi i splótł z nimi swoje. Słowa prezentera wymieszane z szumem kół na asfalcie. Druga w nocy.”   Kiedy milknie namiętność … Po doskonałym „Korowodzie”…

  • Cykl neapolitański, Elena Ferrante

    „(…) Michele uważał się za nie wiadomo kogo, a wystarczyło tylko znaleźć szew i pociągnąć, cha, cha, cha, zerwałam go, zerwałam jego nitkę i wymieszałam ją z nitką Alfonsa, męska materia w męskiej materii, to, co w dzień utkałam, w nocy się rozpruło, głowa zawsze znajdzie sposób. Ale to na nic, strach pozostaje, czai się…

  • „Ślimaki i śnieg”, Agneta Pleijel

    „Wcześnie rano idę leśną ścieżką po gazetę. W powietrzu błogi spokój i cisza. Po deszczu w nocy aż gęsto od ślimaków. Występują w wielu gatunkach, ślinik wielki, pomrów żółtawy, pomrów wielki, ślinik luzytański i rozmaite z muszlami. Niektóre z nich to obojnaki, zapładniają się same. Odbywa się to pod koniec lata. Nowo narodzone zimują. Wysuwane…

  • „Sweetland”, Michael Crummey

    „Chłopak włożył ostatni owoc do ust i przechylił puszkę, by wypić sok. Nie sposób było stwierdzić, co o tym wszystkim sądzi, ku czemu się skłania.– No – zagadnął Sweetland – wczoraj wróciłeś promem, zgadza się?– Mama zabrała mnie do doktora w St. John’s – wytłumaczył. Jakby to była dla Sweetlanda nowina.– I co doktor miał do powiedzenia? Jesteś upośledzony, tak? Aspołeczny? Współuzależniony? Niezrównoważony? Psychopatyczny?– Nie – stwierdził…

  • „Lato marnotrawnych”, Barbara Kingsolver

      „Było późne popołudnie, ściemniało się już po północnej stronie gór, gdzie rododendrony ciasno zarastały każdą szczelinę. W ich cieniu ziemia była gładka, niczym nieporośnięta. Za miesiąc rododendrony pokryje olbrzymia kula różowych kwiatów, jak bukiet panny młodej, jakby zbyt wykwintnych w tym dzikim lesie, w tych samotnych górach, ale na razie ich pąki są jeszcze uśpione. Teraz z wilgotnej…

  • „Słonimski Heretyk na Ambonie”, Joanna Kuciel-Frydryszak

    Antoni Słonimski „Alarm” „UWAGA! Uwaga! Przeszedł!Koma trzy!”Ktoś biegnie po schodach.Trzasnęły gdzieś drzwi.Ze zgiełku i wrzawyDźwięk jeden wybucha rośnie,Kołuje jękliwie,Głos syren – w oktawyOpada – i wznosi się jęk:„Ogłaszam alarm dla miasta Warszawy!” I ciszaGdzieś z góryBrzęczy, brzęczy, szumi i drży.I pękłGłucho w głąbRaz, dwa, trzy,Seria bomb. To gdzieś dalej, nie ma obawy.Pewnie Praga.A teraz bliżej,…

tak sobie czytam
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.